• Wpisów:47
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 10:37
  • Licznik odwiedzin:2 564 / 1196 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Mądra dziewczyna całuje, ale się nie zakochuje, słucha,
ale nie wierzy, odchodzi, zanim zostanie porzucona."
 

 
Ty nie potrzebujesz wcale mnie. Potrzebujesz kogoś, kto będzie Cię nieustannie głaskał słowami, kto otuli Cię puchową kołdrą i przykryje szklanym kloszem. A ja nie umiem nie ranić, ja wydrapuje oczy słowami, rozrywam duszę milczeniem i kocham, kocham tak mocno, że wszelkie szklane klosze przy mnie pękają.
 

 
"Jeśli sądzisz, że ktoś stał ci się obojętny to po chwili znajdzie się moment, gdy zabraknie jego obecności bardziej niż kiedykolwiek."

hehehehe.... ))
 

 
Zastanawiałam się, czy Ty chociaż przez jedną, jedyną sekundę zatęskniłeś za moją obecnością, za moimi żartami czy dziwnymi pomysłami. Czy przez tą jedną sekundę poczułeś tęsknotę za mną i powiedziałeś szeptem “cholera, brakuje mi jej”
 

 
Tylko mnie kochaj i dbaj o tą miłość..
 

 
Cześć..
Powiedziałam, że napiszę wyjaśnienia dopiero za kilka dnia, ale zabrałam się za to dzisiaj.
Postaram się wszystko wyjaśnić, wyrzucić z siebie wszystkie wyrzuty sumienia, wszystkie myśli które mnie gnębią i które nie mam odwagi Ci powiedzieć..
A więc.. pewnie zauważyłaś że diametralnie się zmieniłam, jestem nie do poznania i jestem strasznie nieznośna..
Ja też to zauważyłam, stałam się bardziej bezpośrednia, szczera, pewniejsza siebie co pociągnęło za sobą większą odwagę.. Niestety przyczyny nie znam, możliwe że moje hormony buzują jak oszalałe nie mogą się uspokoić i z każdym dniem jestem 'inna' ech mało interesujące..
No to zaczynamy..
Wiesz.. ja wiedziałam że po Twoich egzaminach nic się nie zmieni, chciałam Ci to napisać, ale bałam się, że źle Ci pójdą i tego nie zrobiłam, bałam się że weźmiesz to do siebie i będziesz ciągle o tym myślała.. Postanowiłam że zostawię to na potem..


Moja ostatnia "cisza" "milczenie" było spowodowane pogubieniem się w uczuciach.. Pojawił się ktoś kto zapewniał mi wszystko czego nie otrzymywałam od Ciebie.. Dawał mi radość z życia, pozwolił bym uśmiechała się z najmniejszych szczegółów, nie pozwolił mi być smutną, komplementował.. Tak jak Ty robiłaś to kiedyś.. Chciałam z nim pisać i pisać, siedziałam do rana rozmawiając z nim na tematy które nam się nie kończyły.. Moja potrzeba 'czucia się potrzebnym' osiągnęła najwyższy szczyt, który spowodował, że uległam głupim pokusom.. I nie, nie posunęłam się dalej jak do bujnej wyobraźni, która zaniosła mnie w ramiona innej osoby.. Czuje się z tym podle. żałuję bardzo, mam wyrzuty sumienia, które mnie dręczą aż do dzisiaj.. Dlatego się nie odzywałam, dlatego nie pisałam i nie czułam takiej potrzeby. Teraz jak o tym myślę to mi głupio, ale taka już jestem najpierw robie potem myślę..
Czasami mam wrażenie że nie bierzesz naszej znajomości, naszego związku.. (nie wiem jak nas nazwać) na poważnie, czasami zachowujemy się jak obce sobie osoby, czasami jak zwykli znajomi. Nie ukrywam, że sprawia mi to ból.. Ale co ja mogę..


Każdej nocy myślę sobie co bym chciała Ci powiedzieć, jest tego tak dużo że zabrakło by mi miejsca gdybym miała tu wymieniać. Zajęłoby Ci to tak dużo czasu że prędzej zanudziłabyś się czytając to wszystko..

Jedym z tematów których chciałabym poruszyć jest nasz czas jaki ze sobą spędzamy, wykorzystujemy na wspólne rozmowy, na tworzenie nowej historii, na poznawaniu się od nowa.. Niby Ty kochasz mnie, a Ja kocham Ciebie ale wygląda to zupełnie inaczej..
Nie ma nas.. jesteśmy Ja i Ty. Coś nas rozdzieliło i nie wiem czy będziemy w stanie to naprawić. Relacje, które nas łączą nie wskazują na żadną poprawę, która miałaby nastąpić. Tak sobie teraz myślę.. Pewnie jak wstajesz rano nawet nie pomyślisz o mnie. Już nie jestem Twoją "pierwszą myślą" po przebudzeniu. Oczywiście mogę się mylić..
Dalej.. Nie wiem czy powinnam to mówić, ale juz chyba nie mam nic do stracenia. Chodzi mi o to, że mam takie głupie wrażenie że piszesz ze mną jak jest Ci źle, jak masz doła i czujesz się samotna, a ja jestem taką osobą która zawsze powie Ci że Cię kocha i to podnosi Cię na duchu.. Wiesz że masz osobę która na Ciebie czeka ale gdyby nadażyła się jakaś okazja (nie wnikam jaka) to skorzystała byś z Niej nie patrząc na mnie i na moje uczucia. Oczywiście też mogę się w tym mylić ale ja tak to odbieram. Tak odbieram Twoje zachowanie.

Zauważyłaś że jak piszesz ze mną to nie mamy kompletnie tematów? Tak. Ja też to zauważyłam i nie wiem co się dzieje. Jak z Tobą rozmawiam przez telefon tryskasz energią, opowiadała byś godzinami, a gdy piszesz jesteś taka bez życia, bez humoru, masz olewczy stosunek, ja myślę sobie wtedy "a pewnie nie ma czasu ze mną pisać, pewnie się uczy" a tak na prawdę grasz, zamiast napisać mi: "Milena teraz gram z Bartkiem w lola popiszemy wieczorem. Nie bądź zła" to nie.. ja czekam jak głupia dziesięć minut na jedno słowo. Strasznie mnie to denerwuje.

Ech..
Czy jest sens dalej to ciągnąć?
To w sensie, nasz związek/znajomość?
Nie wiem ale strasznie chciałabym się dowiedzieć..

Porozmawiajmy na ten temat. Postawmy kropkę na końcu zdania. Wybierzmy jakiś kierunek, jakiś cel do którego będziemy dążyć..
Wybierzmy wspólna drogę która zaprowadzi nas w piękna przyszłości w której będziemy my razem a nie oddzielnie..

Znajdź dla mnie któregoś dnia kilka chwil na rozmowę..
Chciałabym wiedzieć na czym stoję.

Wybacz że ten wpis jest taki chaotyczny, jest niepoprawny stylistycznie i składniowo..

WWybacz mi również za wszystkie słowa które mogły Cię urazić.. Chciałam tylko pozbyć się z siebie chociaż części myśli..

Mam nadzieje że będzie dobrze.
Będzie, prawda?




Nie płacz skarbie..
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
“Kiedy człowiek powiada, że nie chce o czymś mówić, zwykle to znaczy, że nie może myśleć o niczym innym.”
 

 
Na ogół jestem szczęśliwa, bo generalnie nie mam powodów do smutku. Ale przychodzą takie dni, kiedy wkurwia mnie wszystko, kiedy wraca cała moja przeszłość. Czuję się wtedy taka bezradna, bezsilna, mam ochotę płakać. Kładę się wtedy na łóżku, zakładam słuchawki i puszczam muzykę na full. Dokładnie wsłuchuję się w bit, analizuję każde słowo, każde zdanie, wczuwam się w to i ogarniam dany przekaz. Jestem wtedy głucha na wszystko wokół, na cały ten burdel, który mnie otacza.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Cześć to znowu ja. Tak ta zła ja. Ta z dnia na dzień niszcząca siebie i Ciebie bezbronna dziewczynka, krzywdząca osoby, które kocha najbardziej na świecie.
Tak to chodzi o Ciebie mała.
Wiem, że ja kocham Ciebie i CHYBA Ty kochasz mnie, ale po naszej dzisiejszej rozmowie już chyba wiesz.. Tak chodziło mi o nią.. O tą szmate, której z całego serca nienawidzę. Naprawdę. Możesz wierzyć mi lub nie...
Wiesz jak bardzo bolało mnie to, że spędzasz z nią więcej czasu zapominając przy tym o mnie? Wiesz jak to bolało i tak na prawde dalej boli? Plakałam.. Ryczałam do telefonu jak głupia, wyzywałam tamtą od szmat kurew, pierdolonych dziwek i suk. Nawet nie zżałuję teraz tych słów. Nawet sobie nie wyobrażasz jaka byłam zdenerwowana, mmożliwe również, że zazdrosna.Ale to dobrze bo nie chce żebyś doświadczyła tego co ja. Jesteś za słaba by znieść taki ból...
Tak na prawdę to jestem zazdrosna o to czego mieć nie mogę. Tak znowu mówię o Tobie.
Chyba nadszedł już czas by zrobić krok przed siebie.. Powinnaś zabrać mi klucz do Twojego serduszka, wygonić mnie za drzwi i zamknąć sie od środka, by wyczyścić wszysyko po mnie, by być przygotowaną z czystą kartą na nową miłość, która czeka na Ciebie za rogiem aniołku.
Nie chce żebyś wybierała pomiędzy mną a tamtą... Nie chce, więc ja się wycofuję. Gine wśród zwykłych ludzi nic nieznaczacych. Tak będzie lepiej kwiatuszku. Jakoś sobie poradzisz. Wiem o tym znam Cie bardzo dobrze. Jesteś silną, piękną kobietą, która w życiu na pewno da sobie radę.

To by było na tyle.
Kocham Cie i zawsze będę Cie kochała.
Łzy same cisną sie do powiek.
Jest 12:12 i tak nikt mnie nie kocha.
  • awatar Gość: #yolo asdsadsadasdasd
  • awatar Gość: Kochana, nie masz wrogów, uspokój się... życie jest dużo łatwiejsze na spokojnie, mówię Ci - dasz radę. Ale na spokojnie :) Grażynka
  • awatar Gość: Hej, Słonko - Nie mów, że miłość czeka na mnie za rogiem... bo naprawdę nie każdy jest wart mojej miłości... a kogoś takiego jak Ty nigdy wcześniej nie spotkałam i wiem, że więcej nie spotkam, jak odejdziesz - NIE MOŻESZ MI TEGO ZROBIĆ! NIE MOŻESZ ODEJŚĆ! NIGDY! BŁAGAM.... WRÓĆ... BŁAGAM... WRÓĆ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-Panie Janku..-zwróciłam się do naszego opiekuna-Ada źle się czuje, mówi że strasznie boli ją brzuch. Podejrzewam, że mogła się czymś zatruć.
-Chodź sprawdzimy-poszedł za mną do naszego pokoju. Leżała skulona cała owinięta w kołdrę- Faktycznie, za dobrze nie wygląda. Poczekaj przyniosę Ci tabletki od bólu i najwyżej zostaniesz w hotelu-Całą nasza grupa miała iść do klubu by się trochę rozerwać, rozluźnić i bardziej zintegrować. Po 10 minutach z tabletką i kubkiem wody wrócił do naszego pokoju.
-Ja z nią zostanę, nie muszę tam iść-wyprzedziłam go z pytaniem-ktoś musi z nią zostać, bo jak gorzej się poczuje to będzie źle.
-Dziękuję, świetnie, dziewczyny gotowe?-Wstał z przytupem, klasnął w dłonie i pośpieszał dziewczyny, które praktycznie wyszły razem z nim.
Wstałam, wyszłam na hol by kupić w automacie, jakieś przekąski bo do 2 w nocy było dość sporo czasu. Wróciłam, zamknęłam drzwi za sobą, zostawiłam 'zakupy', umyłam dłonie, wzięłam pilot i położyłam się na swoim łóżku.
-I jak się czujesz?-zapytałam otwierając wodę i paczkę chipsów-Lepiej już?
-Tak, już jest dobrze-usłyszałam cichy głos, powoli zaczynała wychodzić spod kołdry-ciepło
-Oho to nic Ci nie będzie, chcesz?-uśmiechnęłam się do niej szeroko i poczęstowałam ją,ona nie odmówiła.
Po dwóch godzinach siedzenia i objadania się Ada wyszła na balkon, włączyłam piosenkę I Never Told You Lyrics- Colbie Caillat i poszłam za nią.
-Zatańczysz ze mną? -zapytałam cicho, serce biło mi jak szalone, słyszałam je pomimo głośniejszego oddechu. Podałam jej rękę.
Zauważyłam tylko szeroki, śliczny, biały uśmiech, który idealnie pasował do świecącego w oddali księżyca. Poczułam jej dłoń na swojej dłoni, położyłam ją na mojej szyi i swoje ręce zwinnie wsunęłam na jej biodrach owijając je w około. Powoli, bardzo delikatnie przysunęłam ją do siebie, jej ciało idealnie współgrało z moim, jej błękitne oczy wpatrywały się w moje jak w głęboką otchłań, czułam się jakby widziała wszystko co czuje w moim sercu, co czuje do niej.. Zaczęłyśmy powoli ruszać się w rytm muzyki, która leciała w oddali wciąż na około. Czułam na swoim karku delikatne smyranie jej paluszków. -Nie mogłam zatańczyć z Tobą w klubie, ale cieszę się, że zgodziłaś się teraz- szepnęłam by nie zakłócać muzyki, która leciała w pokoju. Ona nic nie mówiła, oparła swoje czoło o moje i przytuliła się do mnie mocno, nuciła pod noskiem melodie. Ciepły powiew wiatru, który leciał od strony morza sprawiał że czułam się jak odrywam się z nią od ziemi, czułam się wniebowzięta.
KONIEC. SZKODA ŻE TO TYLKO GŁUPIE PISANIE Z MOJEJ ZA BARDZO ROZWINIĘTEJ WYOBRAŹNI
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ. Kocham.
 

 
Wczoraj od rana byłam na wsi u mojej babci, mama pomagała jej sprzątać na cmentarzu i na podwórku. Wróciłyśmy o 18 do domu, wykąpałam się, wysuszyłam włosy, wyprostowałam, pomalowałam się i w między czasie weszłam na gadu by popisać z Julcią.
O 21 przyszli po mnie znajomi: Ada, Kinga i Marcin. Odbierając domofon słyszałam jak Ada i Marcin rozmawiali, szybko założyłam kurtkę buty i zeszłam na dół, od razu zauważyłam że nie ma Michała i zapytałam dlaczego, a oni że musiał iść na do wujka. Jakoś mnie to nie zaskoczyło. Przywitałam się ze wszystkimi całując w policzek Kingę i Adę, a do Marcina wyciągnęłam rękę, znowu tak jak na pierwszym spotkaniu patrzył w moje oczy i od razu poczułam wielkie skrępowanie opuściłam wzrok i usłyszałam: "Ja też chce buziaka na przywitane" zaczęłam się cicho śmiać odpowiadając "może kiedyś". I poszliśmy na pociąg. W drodze na stację Kinga opowiadała mi o szkolę, o zajęciach, o nauczycielach i o różnych sytuacjach które spotykają ich w internacie, np.: zadanie w butelkę narysować kutasa na całych plecach i przejść koło opiekuna. Śmialiśmy się przez całą drogę, a ludzie którzy szli pewnie uważali nas za debili, ale mniejsza xd W pociągu było podobnie, nic ciekawego się nie działo, od czasu do czasu widziałam, jak Marcin spoglądał na mnie.
W Sarnowie, w miejscu docelowym naszej podróży już na pkp czekały na nas dziewczyny, wsiedliśmy do samochodu, czuliśmy się jak sardynki w puszce, było o jedną osobę za dużo i musiałam siąść na kolana do Kingi, dobrze że droga nie była daleka bo długo bym nie wytrzymała.
Przed Wesołówką, staliśmy w dość sporej kolejce by wejść do środka. Nasz główny temat to kto ile wypije i czy w ogóle pije. Było śmiesznie bo Monika udawała taką abstynentkę, a na koniec wyszła najbardziej pijana XD
No ale nie ważne, teraz zaczyna się najlepsze. Na początku naszej imprezy wszyscy bawiliśmy się razem, wypiliśmy po dwa kielony by zabawa była przyjemniejsza. Ja Kinga i Andżela, wypiliśmy trochę więcej tak na prawdę po kryjomu. Gdy czułam już, że alko na mnie działa tańczyło mi się cudownie, czułam się jak u siebie, nie czułam żadnego skrępowania.
Obracając się w kółko wpadłam na Marcina, on złapał mnie jakbym miała się zaraz przewrócić, uśmiechnął się tylko i zapytał: "Zatańczysz ze mną?" kiwnęłam tylko głową w górę i w dół, owinęłam swoje ręce wokół jego szyi i powoli zaczęliśmy tańczyć swoim rytmem.
"Kocham Twoje oczy,
Kocham w dzień i w nocy,
Chcę byś była tu" -to były słowa piosenki do której tańczyłam z Marcinem.Patrzył niebieskimi oczami zatapiając się w moich oczach i uśmiechał się. Chyba widział, że mi się to podoba i to wykorzystywał. Na kolejnej piosence tańczyliśmy już wszyscy razem, widziałam że na mnie zerkał. Przez całą noc tańczyliśmy kilka razy.
Jak postanowiliśmy już wracać do domu, wszyscy odprowadzili mnie do domu,Marcin chwilę został i powiedział, że jeszcze musimy się spotkać. Czułam chyba motylki w brzuchu, zrobiło mi się ciepło mimo mrozu, czułam sie ważna w czyiś oczach. Przytuliłam go i weszłam na klatkę.
Niesamowite uczucie.
Niesamowity dzień, nigdy go nie zapomnę.
 

 
Jeszcze miesiąc temu chciałam wysłać paczę do X-(już chyba pora aby napisać jak się nazywa. A więc jest to Ada.) z przeprosinami, z małym prezentem jako rekompensatę ze spędzony razem czas, planowałam, że w ferie zimowe poproszę Magdę koleżankę Ady, żeby pomogła mi zorganizować spotkanie. Żeby w końcu się spotkać, szczerze porozmawiać. Ale ze wszystkiego zrezygnowałam.
Moje WSZYSTKIE uczucia wygasły, wszystko rozbiło się jak bańka mydlana, stłukło się jak szklanka o podłogę, której nie da się posklejać na nowo.
Do tej pory rozmyślałam nad wszystkim i doszłam do wniosku, że NIE WCHODZI SIĘ DWA RAZY DO TEJ SAMEJ RZEKI.
Kończę z przeszłością, kończę z Adą nie chce mieć nic wspólnego z osobami, które mnie raniły, które miały mnie w dupie i przychodziły wtedy gdy czegoś potrzebowały.

Wyłożę karty na stół opowiem wszystko, żebym kiedyś mogła przeczytać i uczyć się na błędach.

Po moim wyznaniu, że jestem dziewczyną, 6 grudnia 2013r. gdy Ada powiedziała mi cytuje: "w sumie to jestem BI",że nadal chciałaby ze mną być, miałam mieszane uczucia, tak na prawdę nie chciałam z nią być bo byłam hetero. Bałam się jej odmówić, bałam się sama nie wiem czego i zgodziłam się.
To był największy błąd mojego życia. Wtedy zaczęła się moja historia gdy płakałam każdej nocy bo Ada zapewne świetnie bawiła się w grę o nazwie "Kolejne fikcyjne życie", które sobie wymyśliła, a do mnie odzywała się po 10 minut dziennie. Gdy po jakiś 2,3 miesiącach wszystko się ułożyło, Ada starała się o mnie ja nadal ją kochałam pomimo tego co mi zrobiła. Po jakimś czasie już tym dobrym, szczęśliwym rozmawiała ze mną przez telefon, rozmawiałyśmy szczerze i sama wyznała mi, że ta miłość na początku była wymuszona. Naciągana. I wtedy to się stało, po moich policzkach spływały łzy, ja oczywiście udawałam, że jest ok, wtedy poczułam taki cios w sercu, jakby ukłucie, siedząca Ada w sercu dzióbnęła mnie w same sedno, które spowodowało naderwanie więzi która nas łączyła. Tamtego dnia nie zdawałam sobie z tego sprawy, zbagatelizowałam to i żyłam dalej wybaczając jej oraz próbując o tym nie myśleć,
Po jakimś kolejnym miesiącu jakaś dziewczyna na ask'u poprosiła mnie o nr gg, ja oczywiście dałam i co mnie czekało? To, że Ada była tak zdesperowana tygodniowym rozstaniem ze mną, że znalazła sobie kogoś innego. Znowu poczułam się jak zużyta rzecz którą trzeba wyrzucić. Oczywiście dzwoniła, płakała i ja wybaczyłam..
Pomagałam jej zawsze, gdy została wyzywana, obrażana, byłam przy niej wspierałam ją, brałam te obelgi na siebie.
Zawsze pytałam co u niej jak się czuje, czasami traktowałam ją jak dziecko, którym trzeba się opiekować, a od niej nie usłyszałam pytania: jak się czuje, czy u mnie wszystko dobrze, jak w szkole. Nic. I to najbardziej bolało, teraz mam nauczkę że nie trzeba się starać o kogoś kto nie stara się o nas.
Wszyscy mieli racje, że Ada nie jest mnie warta, żebym ją zostawiła bo będzie mnie raniła codziennie jeszcze bardziej, aż upadnę na samo dno. I mieli racje. Upadłam, na samo dno, stoczyłam się jak ostatni menel i nigdy więcej w życiu nikomu na to nie pozwolę by mnie tak traktowano.
Nie chce mieć żadnego kontaktu z Adą, nie chce jej znać, chce zapomnieć raz na zawsze, chce być szczęśliwa.
Już nigdy nie chce tak cierpieć.
I wszyscy którzy mówią, że jakaś 14 letnia osoba jest dojrzała jak na swój wiek kłamią. ŁŻĄ PROSTO W OCZY. Te niewyżyte bachory sprawiają tylko takie wrażenie. Nie potrafią bawić się życiem, #ŻYLETKI #SAD
Niech się pierdolą wszystkie zakłamane kurwy. A ty najbardziej.

Z moim zdrowiem nie jest najlepiej, ostatnio byłam u lekarza i w przyszłym tygodniu idę do szpitala.

Na dzisiaj to koniec, w końcu czuję się wolna, nie przywiązana do drzewa. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i wyjdę z tego będę najszczęśliwsza na świecie.
 

 
Odejdę, ale najpierw muszę to od Ciebie usłyszeć.
Powiedz mi, że nigdy, chodź przez chwilę nie byłam dla Ciebie ważna. Że nigdy nic dla Ciebie nie znaczyłam. Że te wszystkie obiecanki były nic nie warte. Że te wszystkie, rozmowy, najpiękniejsze słowa, wymienione spojrzenia były dla Ciebie niczym. Powiedz, że każdą spędzoną chwile ze mną zaliczasz do najgorszych. Zmarnowanych. Wykrzycz, jak bardzo nienawidziłaś moich uczuć do siebie i tego, że byłam nawet wtedy, gdy raniłaś mnie najmocniej, gdy broniłam Cie gdy działa Ci się krzywda. Wykrzycz mi, że w sercu śmiałaś się, gdy opowiadałam Ci sytuacje z mojego życia. Że nie obchodziły Cie moje sprawy. Że wszystkie słowa wypowiadanie z Twoich ust, które miały dla mnie ogromne znaczenie, były zwykłymi myślami rzuconymi na wiatr.

Obiecuje..., że zostawię Cie raz na zawsze, gdy powiesz mi,że nigdy nie raniły Cie moje łzy.
Jednak zanim się odezwiesz przypomnij sobie, że martwię się o Ciebie, bardziej niż o siebie samą..
 

 
Znowu to robię, tak jak rok temu tak i teraz, naoglądałam się tych blogów z pociętym ciałem i musiałam doznać tego uczucia znowu..
Co ja robię, już myślałam że wszystko się ułoży, ale nie bo przecież po co.
Chyba ktoś tam na górze się na mnie uwziął i cały czas gdy idę podstawia mi nogi..

  • awatar willbehappy: Staraj się oglądać bardziej pozytywne blogi, które zachęcą cię do życia, a nie tylko cię zdołują, nie tnij się, jesteś napewno silną i dzielną osobą, która potrafi poradzic sobie bez tego, trzymaj się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"NIE WYOBRAŻAM SOBIE BYĆ Z KIMŚ Z PRZYMUSU, BEZ POWODU CZY DLATEGO, ŻE NIE MIAŁABYM LEPSZEJ OPCJI. BYĆ Z KIMŚ TO NIE TYLKO CHODZIĆ ZA RĘKĘ I CZĘSTO SIĘ SPOTYKAĆ, CZY RECYTOWAĆ OKLEPANE WYZNANIA MIŁOSNE. TO JEST COŚ O WIELE WIĘCEJ, NIE WIEM CZY WIESZ O CZYM MÓWIĘ. TO JEST BYĆ BLISKO KOGOŚ, JAKO CZŁOWIEK. ZNAĆ JEGO NAWYKI, WIEDZIEĆ CO GO BOLI I JAK MU POMÓC. BYĆ SKUTECZNYM LEKIEM NA JEGO SMUTKI, NIE MÓC SPAĆ Z TĘSKNOTY. MIŁOŚĆ MUSI BYĆ GORLIWA I ZABORCZA, NIE MOŻE BYĆ "OD TAK". NIE MOŻE BYĆ MONOTONNA JAK CODZIENNOŚĆ, TYLKO DZIKA I NIEOKIEŁZNANA. NIE MÓWIĘ, ŻE MUSICIE ODDYCHAĆ W TYM SAMYM TEMPIE I ROZUMIEĆ SIĘ BEZ SŁÓW. NIE MA DWÓCH IDEALNIE DOBRANYCH OSÓB. ALE TE RÓŻNICE, BŁĘDY, CZYNIĄ Z NICH LUDZI. TO JEST PIĘKNE. KIEDY DWOJE NAJZWYKLEJSZYCH LUDZI KTÓRZY MAJĄ NA SWOICH KONTACH ZARÓWNO WZLOTY I UPADKI ZACZYNAJĄ DZIELIĆ ZE SOBĄ ŻYCIE. NIE UMIEM UBRAĆ W SŁOWA.
MIŁOŚĆ TO FASCYNACJA, CHĘĆ ODKRYWANIA CORAZ TO NOWYCH WARSTW. TO NIEZWYKŁA ODWAGA, A KTO SIĘ NIE BOI, NIE MOŻE POWIEDZIEĆ, ŻE JEST ODWAŻNY.
MUSISZ BYĆ PRZY TYM KIMŚ, BO BEZ TEGO NIE POTRAFISZ FUNKCJONOWAĆ. CIĄGLE CZUJESZ PUSTKĘ KTÓREJ NIE MOŻESZ NICZYM ZAPEŁNIĆ. JESTEŚ JAK BEZ NOGI, BEZ RĘKI, BEZWŁADNY, BEZSILNY.
KAŻDY RUCH DRUGIEJ OSOBY, TO CZY POCAŁUJE CIĘ W NOS CZY W NADGARSTEK, JEST DLA CIEBIE JAK RYTUAŁ. NIC NIE WYRAŻA UCZUĆ DO TAKIEGO STOPNIA JAK TE DROBNE GESTY. KIEDY TRZYMA RĘKĘ NA TWOIM SERCU I CZUJE JAK ONO STOPNIOWO PRZYSPIESZA, KIEDY GŁADZI KCIUKIEM TWOJĄ SKROŃ, A TY UŚMIECHASZ SIĘ BŁOGO UPAJAJĄC SIĘ ROZKOSZĄ KTÓRA WYNIKA Z TEGO, ŻE PRZY TOBIE JEST.
MIŁOŚĆ JEST GROTESKĄ. PRZYNOSI TYLE SAMO BÓLU CO SZCZĘŚCIA. WYNAGRADZA NAM WSZYSTKO. WSZYSTKIE NIEDOGODNOŚCI I POTKNIĘCIA. DWOJE LUDZI KTÓRZY MOGĄ ROZMAWIAĆ O WSZYSTKIM, MOGĄ NA SIEBIE LICZYĆ W KAŻDYM MOMENCIE, SĄ DLA SIEBIE NAWZAJEM OGROMNYM WSPARCIEM. ICH CIAŁA SĄ JAK MECHANIZM. NALEŻĄ DO SIEBIE NAWZAJEM, WSPÓŁPRACUJĄ. BEZ SIEBIE NIE TWORZĄ JUŻ TAK DOSKONAŁEGO URZĄDZENIA. NIE WIEM CZY ZROZUMIAŁEŚ. SĄ SOBIE NIEZBĘDNI. POTRZEBNI.
PISZĘ TO, BO KOCHAM."
 

 
Najpiękniejsze..



 

 
"Nie mogę Ci obiecać, że rozwiąże wszystkie twoje problemy , ale mogę Ci obiecać ze nie zostawię Cię z nimi samej.."

 

 
-Co powiesz na małą przechadzkę po plaży?-zapytałam czekając na jej reakcję. Wzięłam jej drugą dłoń by ją ogrzać.
-Nie jest zbyt zimno żeby spacerować po plaży? -odpowiedziała z oporem wtulając się w kołdrę.
-Może i tak, ale fajnie byłoby tak pójść, pewnie plaża jest pusta, nikogo nie ma i mogłybyśmy robić i zachowywać się jak chcemy- próbowałam ja przekonać- A to, że nie możemy wychodzić z hotelu to pikuś, nikt się nie skapnie, że nas nie ma-mówiłam chyba dość przekonującą.
Po chwili zastanowienia zgodziła się pójść. -No dobrze,dobrze już,ale nie chce później oberwać za to,że wyszłyśmy -wstała i oddaliła się ubierając na siebie ciepłą bluzę. -No, pośpiesz się - czekała na mnie pod drzwiami wzdychając cicho.
-Ciii bo obudzisz dziewczyny- wzięłam torbę pakując w nią ciepły koc.- Już jestem.
Wyszłyśmy z pokoju nie zwracając uwagi by wziąć klucz. Pani w recepcji w ogóle nie zwracała na nas uwagi. Wszyscy traktowali nas jak dorosłe osoby, które wychodzą z hotelu. Na plaże doszłyśmy bez problemu nawet bez znajomości języka. Moje podstawy i Ady rozszerzony angielski sprawiły że na plaży byłyśmy już po 10 minutach.
-Nie jest Ci zimno?- zapytałam cicho.
-Nie jest,myślałam,że będzie chłodniej,ale wieczór jest o wiele cieplejszy- Ada zajęła buty i pobiegła po jeszcze ciepłym od promieni słonecznych piasku do morza. Było pięknie,księżyc przeglądał się w tafli wody jak w lustrze.
Patrzyłam na nią z wielkim uśmiechem na twarzy "W końcu się uśmiecha, jak dziecko które dostało zabawkę"-pomyślałam. Zdjęłam buty i pobiegłam za nią.
-Bu.!- śmiałam się chlapiąc ją wodą. -W końcu widać, że cieszysz się wyjazdem- uśmiechnęłam się uciekając.
Ada wywróciła się do wody śmiejąc nieustannie.
-Ej,ej koniec!-podbiegłam do niej, a ona złapała mnie za dłonie ciągnąc na siebie do wody. -Teraz nie ma na Tobie suchej nitki- usłyszałam jej głos i śmiech.
-No wiesz Ty co, jak mogłaś -śmiałam się chlapiąc ją jeszcze wodą. Za nużyłam się do wody, płynąc trochę dalej od brzegu. Położyłam się na wodzie.
-Nie uciekaj! -Popłynęła do mnie powoli, obejmując lekko
-Nie uciekam, spokojnie. -złapałam ją za bioderka, uśmiechając się lekko.-wychodzimy?-zapytałam-Trochę chłodno się robi.
-Dobrze,troszkę już zimno -Owinęła nogi wokół moich bioder delikatnie wtulając się mocniej w moją szyjkę.-Tak może być ciągle- usłyszałam cichutki głos.
Wzięłam ją na rączki mocno przytulając do siebie. Wyszłam z nią z wody siadając na piasku-Mam ciepły kocyk zaraz się ogrzejesz-powiedziałam i wyciągnęłam z plecaka koc, którym okryłam ją by się rozgrzała. Swoją ręką niepewnie objęłam ją w pasie.
-Tutaj niebo jest piękne, piękniejsze niż u nas w Polsce -spojrzała na rozgwieżdżone niebo wtulając się we moją szyjkę i splatając swoje palce u dłoni z moimi.
-Cieszę się, że Ci się podoba-oparłam swoją głowę o jej, przytulając ją mocno do siebie. Nuciłam pod noskiem swoją ulubioną piosenkę. -Fajnie byłoby zobaczyć wschód słońca- szepnęłam.
-Jeżeli zostaniemy tu do rana to zobaczymy- zamknęła oczy powoli zsuwając się z moich ramion powoli zasypiając.
-Nie, nie będziesz się tak męczyła-zebrałam wszystkie rzeczy i wzięłam ją na rączki zanosząc do hotelu i pokoju, położyłam ją do łóżka przykrywając kołderką, przebrałam się w piżamkę, przysunęłam swoje łóżko do jej łóżka i położyłam się koło niej.

CDN.
Dziękuję Adzie za pomoc
 

 
Dzisiaj bez opowiadania. Teraz trochę o tym co u mnie i jak się czuje. Niby jest dobrze, ale niby nie, dzisiaj czuje się tak źle, źle psychicznie, że nie chce mi się żyć. Mogłabym normalnie wziąć garść tabletek i pójść spać. Takiego ogromnego mam doła. Psuć zaczęło się od czasu gdy zobaczyłam Rafała. On siedział na parkingu przy aptece na schodach, siedział z jakąś dziewczyna, a ja z mamą wsiadłam do samochodu, w pierwszej chwili w ogóle nie zorientowałam się że to on.. Dopiero gdy wsiadłam do samochodu i spojrzałam na niego a on na mnie tym swoim wzrokiem, niebieskimi oczami, mój humor automatycznie się zespół. Przypomniała mi się rozmowa z nim, w której przypomniał mi wszystko, cały ten okropny czas, to spotkanie pod kościołem i ten niechcianych pocałunek. Wszystko przeleciało mi przed oczami jak we śnie. Starałam się wszystko ukryć przed mamą, chyba się udało.
Od tamtej pory czuje się strasznie, nie mogę się skupić i normalnie funkcjonować. Potrzebuje jakiegoś leku który spowoduje że zapomnę o przeszłości, całej przeszłości.

Gdy pisze opowiadania zamykam oczy i wyobrażam sobie, że dzieje się to na prawdę, ja wiem, że nie powinnam, że to wszystko już minęło i nie wróci i nic już nie będzie takie piękne, ale chociaż tak mogę być przechowania chwilę doceniona. Przez chwilę czuje się potrzebna.. Powinnam z kimś o tym porozmawiać, z kimś obcym, chciałabym, żeby ktoś mi pomógł, pomógł zrobić jakiś krok, który sprawie, że będę szczęśliwa, albo zapomnę..
Chciałabym porozmawiać z psychologiem, ale przecież nie powiem tego mamie..

Ogólnie w szkole jest dobrze, zaczynam poprawiać oceny, z ludźmi w klasie dogaduje się dobrze, najbardziej zaprzyjaźniłam się z Andżeliką. Później jest Marta, Martyna i Martyna druga. Jakoś tam jest.

Jutro możliwe, że pójdę do klubu ze znajomymi, a w sobotę pojedziemy do Warszawy i wtedy spotkam się z Marcinem, o którym pisałam wcześniej. Pisaliśmy dużo sms, dobrze się dogadywaliśmy, mam nadzieję że się zaprzyjaźnimy

Teraz idę spać, łzy spowodowały, że strasznie mnie zmuliło.

Dobranoc kochanie..